| calujac-ul |
|
::Księga Gości:: TU ROŚNIE MOJE DRZEWO archiwum: 2011 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2010 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2009 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czeriec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad poprzednie |
```
Nie rozumiem ludzi, ich postępowania, nie rozumiem ich nienawiści, chęci zemsty, celowego uprzykszania życia innymi, przekonania, że racja jednego jest właściwsza, niż drugiego czlowieka. Nie rozumiem, dlaczego nie mozemy żyć obok siebie, szanujac jeden drugiego? Ja wiem, ze to niemozliwe, ze to utopia, ale mimo to nie rozumiem. Czlowiek to straszny gatunek. Okazuje się, że osiągnięcie najwyzszego poziomu rozwoju, dało nam nie mniej, nie wiecej, jak tylko możliwość zabijania dla wlasnych idei i przekonan, chęć zemsty, lata rozliczań z przeszłością. Mam wrażenie, że człowiek poszedł/nadal idzie, nie w tym kierunku, w którym powinien. To się jakoś wymknęło spod kontroli. Na ile starczy cierpliwości by na to wszytko patrzeć... calujac-ul 2011-12-13 10:37:24 skomentuj (0) ``` Ciezko sie zabrac do tego by zawladnac soba na tyle by wyzwolic sie z pewnych przyzwyczajen i bezcelowych nawykow. Pilnuję sie zeby pamiętać o tym, że jestem na tyle szczesliwa na ile sobie pozwolę. Wciaz jednak brakuje mi optymizmu, zaufania i takiej swobody w pozostawieniu wszystkiego swojemy wlasnemu rytmowi. Mowie sobie, ze przeciez nie jestem w stanie zmienc, niektorych spraw, ze one i tak sie zadzieje z moim czy bez mojego zamartiwania czy udzialu. Rysowanie scenariuszy wydarzen tez niczemu nie pomaga, a na pewno nie mojemu zdrowiu psychicznemu. Troche to dolujace, ze mija czas, duzo czasu, a ja nie umiem nabrac dystansu. Nie robie postepow. Ile mozna cieszyc sie tym, ze uswiadomienie sobie problemu juz jest polowa sukcesu? Gdzie dalsze szczeble tej drabiny? Tak ciezko jest sie wspiac. Mam takie dziwne uczucie, kiedy pracuje nad nowymi zachowaniami, ze one sa sztuczne, zupelnie nie moja - a ja sztucznosci nie znosze. Musze sie jaskos przemoc i uwierzyc w "zbawczy" final tego wszystkiego. Dosc uzalania sie nad soba. calujac-ul 2011-05-13 10:05:59 skomentuj (0) ``` Dzieją się takie rzeczy, że szkoda gadać, pisać...u mnie generanie wszystko ok, ale wokol... Postanowilam prawie rok temu, ze sprobuje psychicznie wyzdrowiec i zaczelam chodzi na spotkania "grupy wsparcia". Pracuje nad soba, staram sie, ale to wciaz za malo. To musi trwac i juz chyba zawsze bede musiala panowac na okreslonymi zachowaniami, kontrolowac sie i starac sie wypedzic stare nawyki i chore zachowania, by usąpić miejsca zdrowym. Nie wiem czy moja natura na to pozwala czy generanie kazdy tak ma - tylko ze ten, ktory uwaza sie za twardego psychicznie sie po prostu nie przyznaje, ze sobie nie radzi? Pewnie glowne cechy mojego charakteru jakis bieg temu nadaja.... Za bardzo przezywam to wszytsko, a tym samym nie umiem sie skupic na sobie, cieszyc sie tym co mam, cieszyc sie swoim zyciem. Ale jak sie odciac, jak spowodowac by te cierpienia innych splywaly po mnie jak po kaczce? Jak zaakceptowac, ze to jest choroba, a chory musi sam chcec zaczac sie leczyc? Ze to co czyni, to nie jego wola... calujac-ul 2010-11-04 18:01:38 skomentuj (0) ``` Wyszlam za maz, miesiac temu. Kupilismy mieszkanie, kupilismy auto, ale ciiiiiiiiiiii. Tak to sie wszystko jakos szybko dzieje, wszystko sie odmienilo, boje sie o tym glosno mowic. dzis wiem jedno, warto jest wierzyc w to co podpowiada serce. calujac-ul 2010-08-24 15:37:24 skomentuj (7) ``` Jestem nieszczesliwa. Nie cieszy mnie moje zycie, a jak cieszy to niezmiernie rzadko. Moj ojciec jest alkoholikiem, choc nigdy glosno tego nie powiedzial. Wykancza moja matke psychicznie, a ona nie ma odwagi odejsc. Ja ucieklam i przyjezdzam do domu co raz rzadziej. Nie umiem matce spojrzec w oczy, pomoc jej, nie wiem co zrobic. Ida kolejne Swieta, ktore z powyzszych przyczyn nie ciesza. Na wymioty mi sie zbiera jak slucham o tym jak inni spedzaja swieta. Tesknie za takim spokojem. Niby nie ma awantur, nie ma patologii stricte, nie ma biedy...ale przeciez nie tylko taki margines oznacza rodzine patologiczna. Moj ojciec jest "porzadnym" alkoholikiem.....Od tygodnia czuje stres i niepokoj zwiazany z tym, ze jade do domu na Swieta. Dzis od rana mam nerwobol w sercu. Bylam dzis w Kosciele, jak w kazda niedziele, ale nie poszlam do spowiedzi, bo wsyd mi powiedziec, ze zycze smierci wlasnemu ojcu. NIe ma nic gorszego niz tak ciezki czlowiek, jakim on jest, smecacy po alkoholu, wydobywajacy klujace tematy z przeszłosci, trujacy, trujacy..., a gdy go widze agresja we mnie rosnie, bol, lzy sie cisna i jedyne co chce to uciec. I wstydze sie i cierpie, bo wiem, ze wracam tam juz tylko dla mamy. Zycie moje..moze ktos powie, ze inni maja gorzej, a ja jak zawsze powtarzam, mam zal na miare wlasnych mozliwosci...moje zycie. Jedno nie do powtorenia, dni stracone nie wroca, ale skad brac sily na jutro? I jeszcze to moje najblizsze nieszczescie, "utraconej" milosci, ktora miala byc ta ostatnia....W tajemnicy Wam powiem, ze w swojej glupocie wciaz wierze, ze tak jest. Wciaz uwazam, ze nie jestem naiwna. Tak szczerze mowie, realnie, a inni niech mowia co chca. Sama sie sparze lub powiem: "a nie mowilam". calujac-ul 2009-12-20 18:42:37 skomentuj (1) ``` Jestem permanentnie wkurzona, a w zasadzie wkurwiona. Wszystko mnie denerwuje, drobnostki doprowadzaja do obledu. Jestem juz na skraju jakiegos wielkiego wybuchu. Dzis ponosi mnie wyjatkowo, wystarczylo wyjsc z domu. Idac do pracy stwierdzilam, ze cos w koncu tu napisze, zachcialo mi sie wyrzucic z siebie to co dreczy i mierzi w srodku. Ale teraz jak tak pisze, to zdania wydaja sie nie miec ladu i skaldu - zreszta nigdy nie mialy. W kazdym razie, denerwuje mnie sam fakt pisania, wiec moze zaraz wymaze te notke i sie wyloguje. Mialam taka chec opisac to, co sie dzieje u mnie od ostaniego wpisu. Ale nie chce mi sie juz, nie chce bo nawet jak ktos przeczyta to pewnie nie zrozumie, bo to co sie dzieje jest zalosne, bo to co sie dzieje jest moje i nie chce by podlegalo czyjejs ocenie, opinii...Moje zycie smutne jest, nie umiem znalezc w nim radosci, mimo usilnego organizowania sobie roznych zajec, wyjsc - by tylko nie myslec - zdominowane wciaz przez jeden temat, ktory tkwi i czeka na jakies posuniecie. Jestem juz coraz blizej zakonczenia tego, bo bol i nerwowosc, doly, kotre lapie, napady smiechu i latwe przejscie w placz, analizowanie, przewidywanie scenariuszy, wykancza. NIe umiem inaczej, nie umime zyc z dnia na dzien i czekac, co los przyniesie. Niestety zdominowana jestem tym, co od ponad trzech miesiecy sie dzieje. Zbieram w sobie sily, odwage i pewnosc, ze wytrzymam, ze to bedzie najlepsza decyzja, ktora moze pozwoli normalnie zyc. calujac-ul 2009-12-09 09:26:17 skomentuj (0) ```
Wyszedł. calujac-ul 2009-09-22 22:01:05 skomentuj (0) |
czytam:
-minimal -mima -mucha -kamyczek -lot0279 -trzaskprask -limetka -mozzarella -płk kiszczak -kaczazupa -damen -klawdia -o czym myśli dziewczyna -deep -lepiej -zablogiem -marcowa -she -yours -betica tutaj zagladam forbes eurobankier plfoto bartpogoda-photography carl de keyzer Ami Vitale qba |
|
|